| „ |
Zorientowała się, że w ostatnim stuleciu, żeby zostać uznanym za Wielkiego Filozofa, trzeba koniecznie mieć dwie takie same literki w nazwisku, jak na przykład Kierkegaard, Wittgenstein, Cassirer, Russel, Popper, Husserl, Heidegger, Derrida itd.
Uznała za przeoczenie, że Kołakowski nie pisze się Kołłakowski, ale potem przyjęła to za wyjątek potwierdzający regułę.(...)
Jednak jej największym problemem była niechęć do używania dwóch bardzo ważnych pojęć - Człowiek i Bóg.
Lęk (...) przed stosowaniem tych słów wynikał w dość naturalny sposób z faktu, że miała kolosalne trudności z wyjaśnieniem samej sobie zakresu obu tych pojęć.
|
” |